Wolter wedle Didota

Wolter wedle Didota

Jest coś fascynującego w natrafianiu na historyczne ślady fascynacji papierem, jaki dziś jest wykorzystywany w większości książek wydawanych przez Rambler Press. Zwłaszcza jeśli znajdujemy je w wydaniach, słusznie i dziś uchodzących za niedoścignione zarówno pod względem kunsztu drukarzy, jak i jakości wykorzystanych materiałów.

W 1819 r. Firmin Didot, jeden z największych francuskich drukarzy i wydawców w historii rozpoczął prace (ukończone ostatecznie w 1823 r.) nad kolejnym wydaniem Henriady Woltera. Liczące 352 strony, wydane w formacie 4to i ozdobione dwiema litografiami przedstawiającymi Henryka IV, nie bez przyczyny uchodzi nie tylko za jedną z najpiękniejszych książek opublikowanych w XIX wieku, ale i w ogóle w historii drukarstwa. Didot sięgnął po papier z Annonay, jeszcze od lat 80. XVIII w. nieodmiennie zafascynowany wytwarzanym tam papierem welinowym. W odredakcyjnym wstępie pisał:

„Papier został wykonany na moją prośbę całkowicie z bawełny przez braci Montgolfier z Annonay. Jego wykończenie jest olśniewające. Zwykły papier byłby zapewne bardziej ekonomiczny, jednak nie osiągnąłby takiej bieli”.

Nic dodać, nic ująć i dziś.

Na marginesie dodajmy, że pierwszy polski przekład Henriady autorstwa Jana Kantego Chodaniego (1769–1823) ukazał się w Krakowie w 1803 r. nakładem drukarni Jana Maja.

Zdjęcia pochodzą z serwisu abebooks.fr