Listy o ogrodach

499,00 

Listy o ogrodach

Książka została złożona czcionkami Monotype Bell i Monotype Bulmer, wydrukowana zaś na bawełnianym papierze bawełnianym Conqueror Connoisseur w nakładzie 25 egzemplarzy.
Oprawa wykonana ręcznie, zaopatrzona w etui. Na szczycie grzbietu bloku barwienie w stylu opraw XVIII-wiecznych. Na frontyspisie znajduje się grafika Flora Francesca Bartolozziego.

8vo, 64 ss, nakład 25 egz.

Listy o ogrodach Ignacego Krasickiego przygotowaliśmy na podstawie tomu piątego dzieł poety opublikowanego Warszawie w 1803 r. Ich wydawca, Franciszek Dmochowski twierdził, że książę biskup zakończył Listy o ogrodach kilka dni przed swoją śmiercią.

Oświeceniowe ogrody

Wybór tematu nie może dziwić. Dla ludzi żyjących w osiemnastym wieku ogrodnictwo było jedną z najważniejszych form aktywności. Jego znajomość ceniono równie wysoko, jak erudycję i kolekcjonerską pasję. O ogrodach pisała Izabela Czartoryska. „Ogroduję” – miał mawiać biskup Krasicki, zajmując się pielęgnowaniem roślin. Nie bez dumy pisał także 7 kwietnia 1787 roku „[…] a zapomniałem wzmianki o ogrodzie. Przyszły mi jabłka astrachańskie, róż mam zaś czterdzieści dwa gatunków. Trzy tysiące cebulek z Londynu, Amsterdamu, Harlemu, Sardaam, Hamburga, Berlina są już w drodze; nasion korce, a drzew bez liku”.

Jego bratanek (także Ignacy) pisał: „[…] Nie tylko w domowym swoim zaciszu naukom się poświęcał, lubił przy tym wyzwolone sztuki, ogród, ozdobienie swoich domów. Miał pole dostateczne w Heilsbergu (tj. Lidzbarku) to wszystko uskutecznić. Zamek tam dawny znalazłszy powiększonym przez poprzedników swoich, jak najpiękniej wewnątrz i zewnątrz przyozdobił. Baszty, wały, fosy dawniej do obrony służące, teraz niepotrzebne, pozrzucawszy, porównawszy, ogrody najładniejsze porobił i co do oka i pożytku. Przy murach bowiem do południa obróconych porobiwszy trephausy, szklarnie, najwyborniejsze miewał z nich frukta i kwiaty, chociaż Klima Warmii wielce temu były przeciwne. Promenady, gaiki, drzewa z największym gustem przystosował do pozycji zamku, który między dwoma rzekami leżąc, Zimzer (tj. Symsarna) i Halo (tj. Łyna) czekał tylko pana z gustem, aby to miejsce jednym z pięknych zrobić. Doczekawszy się poprawienia i ukształcenia tego miejsca, doczekał się i ruiny tegoż. Zostawszy bowiem arcybiskupem gnieźnieńskim, warmińskim biskupem został graf Hohenzollern [tj. Karol von Hohenzolern]. Ten mając rezydencję przez siebie także upiększoną w opactwie oliwskim, nie mieszkał w Heilsbergu. Przeto te piękne ogrody, gustownie ubrane pokoje zrujnowane i zepsute zostały. Widział książę tę odmianę w kilka lat po odjeździe swoim, przejeżdżając przez Heilsberg; przykro mu było, lecz się pocieszył, zastanowiwszy się nad niestatecznością losu na świecie”.

Polecamy…