• Kandyd czyli optymizm

Kandyd, czyli optymizm

499,00 

Kandyd, czyli optymizm

Format 160×225, stron 212.

Kandyd, czyli optymizm musimy przyznać padł ofiarą naszych redakcyjnych uprzedzeń. Do dorobku literackiego Woltera podchodziliśmy z dużym dystansem. Raził nas kult, jakim jego dzieła otaczali mu współcześni. Nie od rzeczy będzie także cynizm, z jakim Wolter podchodził do oceny swoich relacji z Katarzyną II i Fryderykiem II. Słowem, instynktownie byliśmy na „nie”.

Aż wreszcie, przypadkiem, w nasze ręce wpadł Kandyd. Kartkowany ze znudzeniem (ach, któż nie pamięta formułek wyniesionych na temat tej książki z liceum) i – utonęliśmy. Boy-Żeleński, który przetłumaczył Kandyda na język polski, napisał, że: „Po Wolterze pozostał rozgłos jego imienia, które stało się godłem pewnego typu i kierunku umysłowości; natomiast z ogromnej puścizny piśmienniczej żywego pozostało niewiele. Jak często się zdarza, te dzieła, do których największą przywiązywał wagę i najwięcej w nie włożył twórczego wysiłku, najmniej mu się wypłaciły; bardziej przetrwały inne, kreślone od niechcenia, w weselu ducha i beztrosce. Martwą jest dzisiaj Henriada; jego tragedie znaczą raczej upadek niż wyżynę francuskiego teatru. Z poglądów historycznych i filozoficznych wiele, bardzo wiele weszło w krew pokoleń, przyczyniając się potężnie do dalszej ewolucji myśli ludzkiej; same jednak dotyczące dzieła postarzały się i zblakły.

Na wskroś czytelną pozostała do dziś olbrzymia korespondencja Woltera, jak również jego „powiastki filozoficzne” ujawniające w żywym swoim toku artyzm bardzo odrębny i swoisty. Wzór tych powiastek, Kandyd, czyli optymizm pozostał dotąd najautentyczniejszym arcydziełem”.

Kandyd, czyli optymizm naprawdę bawi, cieszy, wciąga. Jest cudowną, bezpretensjonalną opowiastką. Błyszczy dowcipem, który dziś z chęcią określilibyśmy mianem pure nonsense. Musiała więc ukazać się w barwach Ramblera. Naszej edycji nadaliśmy formę, jaka mogła ukazać się w latach 80. XVIII w. Tekst został złożony krojem Baskerville i wydrukowany na papierze żeberkowym. Całość jest ilustrowana grafikami Jana-Michaela Moreau przygotowanymi dla liczącej 70 tomów edycji dzieł Woltera przygotowanej do druku przez Pierre’a Augustina de Beaumarchais w Kehl w 1787 r.

Polecamy…