Jakość z Buckland

Jakość z Buckland

Przywykliśmy uważać, że papier czerpany znacząco przewyższa wszystkie inne gatunki papieru dostępne na rynku. W zasadzie jest to prawda, ale na szczęście dla naszych kieszeni są wyjątki.

Bez wątpienia do jednego z nich należy Conquerour. Historia tego papieru sięga roku 1761, kiedy to powstał Buckland Mill, jedna z sześciu manufaktur zajmujących się wyrabianiem papieru w dolinie rzeki Dour. Ówczesna produkcja nie była wielka, szacuje się że kilkudziesięciu kilogramów tygodniowo. Jednak już na początku lat 1790. młyn został powiększony. W 1814 r. spłonął całkowicie, podjęto jednak decyzję o jego odbudowie. W 1822 zamontowano w nim maszynę Fourdrinierów, znacznie usprawniającą cały proces produkcji. Dość powiedzieć, że dzięki temu urządzeniu już w 1827 r. pięciu robotników produkowało taką ilość papieru co wcześniej ok. 60 ludzi. Firma rozwijała się bez przeszkód aż do roku 1887, kiedy to pożar ponownie zniszczył jej budynki i urządzenia.

Tu pojawia się postać Edwarda Percy’ego Barlowa, dyrektora w londyńskiej papierniczej firmie Wiggins & Teape. Barlow marzył o stworzeniu własnego papieru, ozdobionego znakiem wodnym, nieustępującemu jakością papierowi wyrabianemu ręcznie, za to tańszemu i łatwiej dostępnemu. Zadaniu temu obiecał sprostać, przyparty do muru, Henry Hobday, właściciel młyna w Buckland. I, w roku 1888 jego maszyny wyprodukowały pierwsze arkusze papieru, oznaczonego znakiem wodnym Conqueror. Dwa lata później, w 1890 r. Wiggins & Teape kupiła całą fabrykę, gdzie nieprzerwanie kontynuowano produkcję aż do roku 1999, kiedy to prawna następczyni Wiggins & Teape, międzynarodowy koncern Arjo Wiggins zdecydował się zakończyć produkcję w Buckland, przenosząc ją do innych papierni należących do koncernu.

Sam papier Conquerour przetrwał jednak wszelkie zawirowania i ciągle jest – tak jak był w czasach królowej Wiktorii – jednym z najlepszych rodzajów papieru dostępnych na rynku. Samo zaś słowo Conqueror w branży wydawniczej i papierniczej stało się synonimem słowa jakość.

Nic więc dziwnego, że bez obaw na tym właśnie papierze wydrukowaliśmy Sofiówkę Stanisława Trembeckiego.

Na fotografii filigran papieru Conqueror Connoisseur. Fot za: www.watermarks.info